A skoro nie może być gorzej, to jest lepiej. Na ziemi żabojadów przeżyłam już dużo i stwierdzam, że są to tak niesamowicie leniwi i niepomocni ludzie, że nie wiem czy drugi raz zdecydowałabym sie na Francję. Ale mam już neta, w zamian za robaki, które mam nadzieję nie wrócą. Niemcy, Francuzi, Hiszpanie itp uważają, że mieszkamy w jakimś ciemnogrodzie, ale za to Słowacy, Czesi, Ukraińcy są na prawdę w porządku. Poznałam też jedną Amerykankę, która myślała, że jesteśmy z Polinezji, ale to trzeba wybaczyć.
mckredka powiedział
październik 12, 2007 @ 1:50 pm
Hurra, hurra, hurra!
- To przynajmniej będzie można czaasem coś poczytać, by wiedzieć, że jeszcze żyjesz!
TĘSKNIĘ
TN powiedział
październik 13, 2007 @ 10:13 am
Bardzo się cieszę, że po dwóch tygodniach stwierdzasz, że teraz jest coraz lepiej. Zawsze gorzej się zachłysnąć czymś, a dopiero później zobaczyć marność tego czegoś.
Niemcom czy Francuzom się nie dziwię, bo też uważam że mieszkają w coraz większym “ciemnogrodzie”, tylko że u nich to się zaciemnia w inną stronę niż teoretycznie u nas. Najwyraźniej nasze kultury się oddalają…
A propos Polinezji. W sumie racja że Polska i Polinezja są nie do odróżnienia, poza tym że na Oceanie Spokojnym na takich wyspach to większość ludzi ma cerę bardzo śniadą lub czarną, zaś ubierają tam się (mówię tu o terenach bardziej naturalnych, a nie tej niewielkiej powierzchni “ucywilizowanej”) w wisiorki i króciutkie spódniczki z liści nie zakrywające prawie dokładnie nic…
Cóż – rozumiem, że nasza Amerykanka się przejęzyczyła
oort powiedział
październik 14, 2007 @ 12:32 am
… albo Bożenka miała na sobie kwieciste girlandy
mikep powiedział
październik 14, 2007 @ 8:36 pm
… i kusą spódniczkę z liści niezakrywającą prawie dokładnie nic oraz śniadą od fhańcuskiego słońca cerę